To – wbrew pozorom – nie jest wpis o tym, jak zorganizować poranek. Organizacja poranka jest na pierwszym planie, ale to, na czym ja chciałam się tu skupić najbadziej, kryje się między wierszami.

Chodzi o Twój wewnętrzny spokój, mamo!

Jest kilka rzeczy, których nie znoszę. Nie znoszę się spieszyć, nie znoszę się denerwować i nie znoszę poczucia, że z czymś sobie nie radzę. A był taki okres w moim życiu, że wszystkie te trzy rzeczy spotykały mnie praktycznie każdego ranka, jeszcze przed wyjściem z domu. O zgrozo! Nie było jeszcze 8 rano, a ja już byłam wściekła na dzieci i na samą siebie. Znasz to? Taki paskudny poranek, który psuje humor na resztę dnia.

PORANEK Z ŻYCIA WZIĘTY

Weźmy dowolny poranek w tygodniu. Dzwoni budzik. Noc jak zawsze zbyt krótka, a snu za mało. No to może jeszcze 5 minutek… Oj, dobra, teraz to już trzeba wstawać. Budzę dziecko (albo może ono mnie już zdążyło obudzić), przytulaski, całuski, całkiem miło. Jeszcze nic nie wróży katastrofy… Ale jako, że czas z rana lubi płynąć jakoś szybciej, to mamy go niewiele. Zaczyna się poganianie dzieci, szybkie wciąganie kanapki, kompletowanie ubrań, szukanie zagubionego buta, szturchańce między dziećmi, rosnąca irytacja, stęki o to czy mogą jednak obejrzeć coś przed wyjściem, marudzenie na wieść o tym, że zęby trzeba jednak myć każdego ranka, poszukiwania zaginionego kluczyka od samochodu, znalezienie go w spodniach męża, powrót do przedpokoju, w którym spodziewasz się znaleźć swe dzieci gotowe do wyjścia, a znajdujesz tylko jedno i to do połowy rozebrane, bo jednak było mu za gorąco…

Wkurzasz się, krzyczysz, poszturchujesz te dzieciaki, no bo jak można się tak guzdrać, a przecież mieliśmy wyjść 10 minut temu!

W**rw, irytacja, frustracja.  

Wychodzisz z domu. Ale zanim z domu, to wyszłaś już z siebie. Z pięć razy… No więc wychodzisz z domu. Wkurzona. Nie tak miało być. Znów się wszystko posypało.

Znasz taki scenariusz? Ja znam bardzo dobrze, aż za dobrze.

JAK TO BYŁO U NAS…

Kiedy mój syn numer 2 chodził jeszcze do przedszkola, poranek to był dla mnie istny koszmar. Każdego dnia podobna historia. A raczej histeria. Marudzenie o to, że nie tak kanapka przekrojona, a to skarpetki w złym kolorze, po co w ogóle iść do przedszkola, a butów to nie założę wcale…Albo założę, ale na niewłaściwą nogę i potem będziemy 20 minut te buty zamieniać, ganiając po domu. Starszy syn miał już wtedy 7 lat, więc był nieco bardziej ogarnięty. No ale wciąż – przygotować śniadanie, upewnić się, że umył zęby, przypomnieć o stroju na wf. Eh… A do tego pośpiech, resztki moje cierpliwości i niedopitej kawy, dziecięca powolność i kurczący się czas. Znów będziemy spóźnieni…

Z opowiadań znajomych mam, wiem jednak, że nie byłam w tym osamotniona.

MAM DOŚĆ

Potwornie mnie to męczyło. Budziłam się rano i już na samą myśl o szykowaniu się do wyjścia, byłam wykończona. Miałam dość takich poranków i takiej nerwowej atmosfery w domu i w drodze do szkoły/przedszkola. A przede wszystkim miałam dość własnych wyrzutów sumienia, które męczyły mnie później przez resztę dnia. No bo może jednak mogłam spokojniej. Może trzeba było wytłumaczyć po raz pięćsetny, przytulić, ukochać… Przecież to tylko dzieci, one wcale nie chcą źle, to raczej mi brakuje cierpliwości…

POSZUKAJMY SPOSOBU NA DOBRY PORANEK

Taka już jestem, że jak coś u nas nie działa, to ja to lubię naprawić. Nie to, że dążę do jakiegoś ideału. Ale kiedy podświadomie wiem, że może być nam łatwiej i spokojniej, to ja tego chcę!

Usiadłam któregoś razu i pomyślałam o tym, jak wygląda taki nasz typowy poranek. Zadałam sama sobie parę pytań:

  • Co najczęściej idzie nie tak?
  • Które momenty poranka są tymi, w których pojawia się problem?
  • Jakie mam oczekiwania wobec dzieci? Czy są one realistyczne? Czy dzieci wiedzą, czego od nich oczekuję?
  • W jakich momentach najczęściej dochodzi do wybuchów?
  • Co poprzedza te wybuchy?
  • Ile mamy czasu na wyszykowanie się do wyjścia (od pobudki do opuszczenia domu)? Czy to wystarczająco?

Przeanalizowałam sytuację. Pomyślałam co moglibyśmy zmienić. A potem usiadłam z dziećmi i wspólnie pogadaliśmy, jak mogłoby to wyglądać lepiej…

DOBRY PLAN TO PODSTAWA

Najpierw pomyślałam jak mogę się do takiego poranka przygotować? Które czynności mogę wykonać już wieczorem, aby zaoszczędzić czasu i nerwów z rana? Co zatem robię dzień wcześniej?

  • Planuję. Od końca. To jest mój sposób planowania, nie tylko poranków. O co chodzi? O to, że zaczynam od tego, o której godzinie muszę wyjść. Potem rozważam wszelkie czynności, które muszą zostać wykonane uwzględniając ile mniej więcej czasu na nie potrzebujemy. I tak np. * pobudka i wstanie (ok. 5min.), * przygotowanie śniadania (ok. 10min.), * zjedzenie śniadania przez dzieci (ok. 20 min.), *ubieranie (ok. 15 min.), * mycie zębów i ogólna toaleta (ok. 5 min.), zakładanie butów/kurtek (ok. 10 min.), * zapasowy czas na pogaduszki, przytulańce albo rozwiązanie jakiegoś problemu na skalę światową (ok. 15min?). To daje łącznie 1h20min. A zatem wiem, że jeśli z domu musimy wyjść o godzinie 8:30, to najlepiej, żebyśmy wstali około 7:00 – 7:10, bo to pozwoli nam spokojnie i bez nerwów wykonać wszystkie czynności. Oczywiście nie robię tego planowania każdego wieczora, bo jednak większość naszych poranków wygląda bardzo podobnie. A więc raz ustaliliśmy sobie taki schemat i według niego działamy!
  • Przygotowuję. * Ubrania na następny dzień dla dzieci (i też dla siebie! Wiadomo ile czasu można zmarnować stojąc przed dylematem ” Nie mam co na siebie włożyć!”) * Kanapki na drugie śniadanie/ lunch dla siebie i dzieci, * Torby/plecaki dla dzieci – tak, żebyśmy rano nie szukali zagubionej książki, piórnika czy stroju na wf. * Szykuję też swoją torebkę tak, aby rano wrzucić już do niej tylko telefon. * Siebie psychicznie 😉 – to akurat może najistotniejszy punkt!
  • Przegaduję. Plan poranka nie będzie miał wielkich szans powodzenia, jeśli nie zostanie skonsultowany z wszystkimi uczestnikami całej akcji. Dlatego staram się rozmawiać z dziećmi i mężem. Gdy dopiero wprawialiśmy się w nasz rytm, a dzieci były jeszcze dość małe, to wieczorem opowiadałam im (zwłaszcza młodszemu) co nieco, jak nasz czas przed szkołą/ przedszkolem będzie wyglądał. Poza tym wspierałam się też różnymi check-listami i obrazkami pokazującymi poszczególne czynności – tak aby dzieci jednak mogły być w tym wszystkim jak najbardziej samodzielne, odpowiednio do ich wieku, oczywiście.

NO TO JAZDA…

A kiedy przychodziło już co do czego, to staraliśmy się podążąć za planem. Celowo piszę staraliśmy się, bo jasne jest, że nie zawsze się udaje. Ale uwierz mi, warto spróbować. U nas wyglądało to tak, że w najtrudniejszych momentach 9 na 10 poranków było bardzo nerwowoych, pośpiesznych, takich, po których nic tylko usiąść i płakać.

Natomiast po przeanalizowaniu błędów, ktore popełnialiśmy oraz zastosowaniu paru trików (z powyższym przygotowaniem się włącznie) te proporcje zupełnie się odwróciły. Teraz 9 na 10 naszych poranków to te udane 🙂

A oto moje sposoby:

  • Dbam o odpowiednią ilość snu (i swoją i dzieci, niedospana mama to niepotrzebne rozdrażnienie, a niedospany maluch to rozdrażnienie x 100…)
  • Często wstaję przed dziećmi. Tak wiem, to brzmi dość kontrowersyjnie, ale może zdziałać cuda! O sposobie na spokojne rozpoczęcie dnia pisałam TUTAJ 🙂
  • Serwuję dzieciom łagodne przebudzenie. Sama lubię budzić się spokojnie, najlepiej przy dźwięku jakiegoś łagodnego tonu budzika. Tego samego chcę dla nich. Nie wpadam zatem do pokoi dzieci krzycząc: „Wstawać, ruszać się, bo się spóźnimy!” Raczej staram się przywitać ich buziakiem, pogłaskaniem po pleckach czy szeptem do uszka… Przecież już niedługo będą na to zbyt duzi 🙂
  • Działamy według schematu. Tzn. zawsze zaczynamy od śniadania, potem mycie zębów, ubieranie się (raczej nie odwrotnie – bo pasta do zębów lubi lądować nie tam , gdzie trzeba…), kilka chwil na zabawę/rozmowę itp. Mamy też ustalone pewne zasady, których się trzymamy. Należy do nich m.in. to, że nie ma z rana żadnych ekranów. Nie ma bajeczki, filmiku na Youtube, gierki na telefonie ani żadnych takich. Tu jestem nieugięta, bo to akurat te rozpraszacze często powodują, że dziecku jakoś trudniej zebrać się do wyjścia. A i o wybuch dziecięcych nerwów wtedy dużo łatwiej. Także – stop ekranom!
  • W przypadku mniejszych dzieci dobrze sprawdzają się, wspomniane wcześniej, checklisty. Obrazki, które pokazują dziecku co ma do zrobienia i pozwalają jakoś odznaczyć to, co już zrobione. Można takie pomoce kupić albo wykonać samemu, a jeszcze lepiej z dzieckiem – wtedy jest duża szansa, że będzie ono bardziej wkręcone w to, co robi. Z moim Matim (a miał wtedy 3 lata) zrobiliśmy taką listę drukując obrazki z internetu, potem razem je pokolorowaliśmy. Miał frajdę sprawdzając rano, co po kolei trzeba zrobić. U nas zadziałało!
  • Last but not least – ubieram się jako ostatnia 🙂 Sprawdza się to zwłaszcza przy małych dzieciach. A to upaćkana dżemem rączka, a to pasta do zębów, a to zasmarkany nosek się w Ciebie wytrze. Zaoszczędzasz sobie konieczność nieprzewidzianej zmiany stroju tuż przed wyjściem 😉

UDANY PORANEK – TO JEST MOŻLIWE!

Po burzliwych przejściach z moimi własnymi dziećmi, wypracowałam sobie te kilka sposobów na to, jak uniknąć porannego dramatu.

Oczywiście nic nie zrobiło się samo, a już na pewno nie z dnia na dzień. Potrzebowaliśmy czasu, wielu prób i też wielu błędów, ale powolutku nauczyliśmy się ogarniać poranek tak, aby wychodzić z domu z uśmiechem na ustach. Sporadycznie zdarzy nam się jeszcze jakieś małe potknięcie. Ale śmiem powiedzieć, że nawet teraz – przy trójce dzieci – poranne szykowanie się do wyjścia nie jest mi straszne. A wewnętrzny spokój przez resztę dnia i brak wyrzutów sumienia, że znów coś poszło nie tak – są bezcenne!

Bierzcie, próbujcie, korzystajcie! A nuż któryś z moich pomysłów Wam się przyda i przywróci upragniony spokój 🙂


Podobał Ci się ten artykuł? Dobrze Ci się go czytało?

To świetnie, bo starałam się, aby tak było!

Daj znać, proszę, jakie są Twoje przemyślenia w tym temacie.

Bądź tą, która jako pierwsza zostawi tu swój komentarz – będzie mi bardzo miło 🙂


Wszystkie zdjęcia do tego artykułu pochodzą z unsplash.com

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *