Odprowadzając dziś syna do szkoły, byłam świadkiem takiej oto sceny. Na szkolnym boisku kobieta (zapewne mama) z zachwytem na twarzy robi zdjęcie krzakom. Nie takim zwykłym krzakom, ale takim pięknie, jesiennie zakolorowionym. Ognista czerwień pomieszana z opaloną żółcią. No faktycznie ładne i ona to dostrzegła. Widać, że pochłonięta jest robieniem tych zdjęć. Mijam ją w bezpiecznej odległości (jako, że na boisku szkolnym obowiązuje nas jednokierunkowy ruch i dystans społeczny, oczywiście) i po chwili widzę zniecierpliwionego mężczyznę (zapewne tata?) czekającego na ów kobietę. Widać, że totalnie nie pojmuje on, czymże ona się zachwyca. Mężczyzna nawołuje by się pospieszyła.

Po opuszczeniu terenu szkoły zamieniam z kimś słówko, ale idąc w stronę domu ponownie widzę przed sobą wspomnianą wcześniej parę. I znów ta sama sytuacja. Ona zatrzymała się, żeby zrobić zdjęcie. Drzewa tym razem. Piękne pomarańczowo-złote. Ustawia telefon, szuka odpowiedniego kadru. Uśmiecha się. A chłop (przepraszam za pejoratywne określenie) znów ją pogania. Tym razem już dużo bardziej zniecierpliwiony. Mamrocze coś pod nosem i woła ją po imieniu. Na co ona rzuca szybkie spojrzenie na wykanane zdjęcie, ostatni uśmiech w stronę jesiennie wystrojonego drzewa i podbiega by dotrzymać mu kroku.

Idą dalej razem szybkim tempem. Może dokądś sie spieszą? Może on ma umówione spotkanie? A może po prostu nie jadł jeszcze śniadania. Może ona zapomniała, że mają coś do załatwienia? Piękne widoki ją zachwyciły i pochłonęły na moment.

Alegoria życia

Ale po co o tym piszę? Otóż zainspirowała mnie ta sytuacja. Dzisiaj miałam publikować tekst zupełnie o czymś innym, ale obok tej sytuacji nie mogłam przejść obojętnie.

Tak mi się to jakoś z życiem skojarzyło. Czyż nie tak wygląda często nasze podejście?

Mężczyzna w pośpiechu dąży do osiągania celów. Praca, kariera, pieniądze, samochód, dom, rodzina. Stawia sobie cele i po kolei je osiąga. Bo może. Jest w tym niecierpliwy. Teraz! Zaraz! Już! Do tego, nie zawsze rozumie swoją druga połowę… Jak to zwolnić? Po co się zatrzymywać jak można szybciej i więcej? Jak to – jeszcze nie? Nie teraz? Jak to zwolnić i podziwiać?

A kobieta?

Ona też ma swoja wizję życia. Też stawia sobie cele, też czegoś pragnie, też chce to osiągnąć. A po drodze zostaje matką i choć cele nadal są dla niej ważne, to jednak życie zwalnia. Zwalnia i zmienia nieco tory. Już jej nie jest tak spieszno do pracy, kariery, pieniędzy. Wie, że warto zatrzymać się w tym pędzie i popatrzeć na to, co piękne wokół. Już wie, że są rzeczy ważniejsze od pośpiesznego pędu za mieć. Ona chce być. Być tu i teraz. Bo tu i teraz jest pięknie!


Pozdrawiam z jesiennej krainy nostalgii – Monika


Wszystkie zdjęcia pochodzą z unsplash.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *