DZIEŃ MAMY

Wczoraj było nasze święto. Dzień Mamy. Symboliczna data. Data, która ma przypominać dzieciom i nam samym, jakie jesteśmy ważne. Tego dnia świętujemy.

Świętujemy to, że jesteśmy dla kogoś całym światem, wsparciem, pomocną ręką, pocieszeniem, kojącym ból całusem, uśmiechem z rana, łzami szczęścia i łzami niemocy, zrozumieniem, nauczycielem życia, ostatnią deską ratunku, najwierniejszym kibicem, oddanym przewodnikiem.

Świętujemy też to, że czasem się nie udaje, czasem nie wychodzi, czasem płaczemy, złościmy się, wkurzamy, ale wiemy, że w gruncie rzeczy warto. Warto się starać, docierać, wspierać szukać drogi i patrzeć jakie piękne rezultaty przynoszą te nasze trudy.

ROLA ŻYCIOWA – MAMA

W poprzednim tygodniu udostępniłam artykuł o godzeniu różnych ról społecznych, które przychodzi nam pełnić (możesz go przeczytać TU). Dzisiaj więcej o jednej z tych ról, a właściwie o tym, abyś w niej nie ugrzęzła…

Jestem mamą. Bycie mamą to dla większości matek rola ważna. Jedna z tych stawianych bardzo wysoko, jeśli nie najwyżej, gdy myślimy o naszych życiowych priorytetach. W końcu ten nowy, mały człowiek, który się pojawia przynosi nam takie pokłady miłości, jakich się nawet nie spodziewałyśmy. Miłości totalnie bezwarunkowej. Tworzymy coś z niczego, sprowadzamy na ten świat nowego człowieka, wychowujemy go, kształtujemy, to od nas –  w dużej mierze – zależy, na kogo ów człowiek wyrośnie. Rola, jakby nie patrzeć, odpowiedzialna. Odpowiedzialna i wymagająca. Wymaga od nas cierpliwości, konsekwencji i oddania swojego czasu. No właśnie. Czasem tego czasu oddać trzeba tak dużo, że łatwo się w macierzyństwie zatracić.

KIM JESTEM POZA BYCIEM MAMĄ?

Czy jeszcze o tym pamiętasz? Czy widzisz jeszcze siebie sprzed dziecka? Jaka byłaś? Jakie wymieniłabyś 2-3 rzeczy, które lubiłaś robić zanim zostałaś mamą? Pomyśl, przypomnij sobie. Może czytałaś więcej książek? A może uwielbiałaś jeździć na koncerty? Może miałaś hobby, któremu poświęcałaś każdą wolną chwilę?

A teraz odpowiedz sobie na pytanie czy nadal to robisz? Czy nadal zajmuje Cię to, co tak uwielbiałaś? Opcji jest kilka. Być może przestało Cię to ‘coś’ interesować, zwyczajnie nie było aż tak ważne. Może trudniej znaleźć czas na realizowanie tego, co tak bardzo lubisz robić, ale od czasu do czasu jednak Ci się udaje. A może całkowicie z tego zrezygnowałaś, bo bycie mamą pochłonęło Cię totalnie? A co z marzeniami? Przypominasz sobie co miałaś w planach przed narodzinami dziecka? Jakie marzenia sprawiały, że chciało Ci się żyć, działać, oszczędzać, odmawiać sobie czegoś byle tylko to marzenie zrealizować? A jak jest teraz? Czy marzenia się zmieniły? Czy te sprzed bycia mamą odeszły w zapomnienie? Może do niektórych warto byłoby wrócić?

RÓWNOWAGA W ŻYCIU MAMY

Pojawiające się w naszym życiu dziecko zmienia nasz świat kompletnie. Przewartościowuje go, odmienia spojrzenie na wiele kwestii, zmienia nasze dotychczasowe priorytety.

Wiele rzeczy schodzi na drugi plan, bo najważniejszy jest teraz ten mały człowiek. A że opieka nad nim to zajęcie bardzo czasochłonne, to łatwo się w niej zatracić. Łatwo nie mieć czasu na zrobienie makijażu, na czas tylko z mężem/partnerem, na rozmowę z przyjaciółką. Łatwo odrzucić w kąt swoje marzenia, zapomnieć o planach zawodowych. Mamy przecież wymówkę w postaci dziecka –  ono zajmuje nas tak bardzo, że na siebie samą nie ma już czasu. Nieważne czy ma miesiąc, roczek czy kilka lat. Wokół dziecka zawsze znajdzie się mnóstwo do zrobienia.

Ale uwaga. Prędzej czy później takie poświęcenie siebie może się nam odbić czkawką. Choć wierzę, że są mamy, którym odpowiada oddanie się tej roli w stu procentach, to jednak chyba w większości przypadków, dążenie do zachowania równowagi wydaje się jednak lepszym rozwiązaniem.

Umiar i równowaga to słowa kluczowe. Zupełne oddanie się macierzyństwu jest ok na chwilę, na jakiś czas. Ale na dłuższą metę może prowadzić do frustracji i zniechęcenia. Brak zdrowego balansu między byciem mamą a byciem po prostu sobą może spowodować, że stracimy zapał i nie będziemy już czerpać radości z przebywania z własnym dzieckiem. A przecież nie o to nam chodzi!

Dlatego jestem gorącą zwolenniczką regularnego wychodzenia z roli mamy. Oczywiście wyglądać może to różnie, w zależności od naszych upodobań, wieku dziecka, możliwości. Nie musi się to wydarzać nie wiadomo jak często, ale niech się wydarza! Wyjdź sama na kawę, zaplanuj wyjazd bez dziecka/dzieci, pomaluj usta, idź na randkę z mężem, wyjedź z przyjaciółkami na kilka dni, pielęgnuj swoje pasje, realizuj pozadzieciowe marzenia i cele. To wszystko – poza wytchnieniem, którego każda z nas potrzebuje – daje też możliwość zachowania zdrowej równowagi.

BĄDŹ INTERESUJĄCA

Dzieci i ich wychowanie to temat rzeka. Zajmujące zajęcie i równie zajmujący temat rozmów. Ale osobiście lubię takie spotkania z koleżankami (które też są mamami), na których możemy pogadać na tematy nie tylko okołodzieciowe. To też pomaga głowie odpocząć i oderwać się od mamowych spraw dnia codziennego.

Czy łapiesz się na tym, że na pytanie „Co u Ciebie?” zaczynasz opowiadać o swoim dziecku?

Nie chcę tu absolutnie namawiać do niemówienia o dzieciach. Wprost przeciwnie, uważam, że nie ma nic lepszego jak dobra grupa wsparcia, gdzie można wymienić się doświadczeniami, podzielić tym, co nas trapi i utwierdzić się w przekonaniu, że nie tylko nam czasem jest ciężko. Chodzi mi raczej o to, byśmy jako mamy pamiętały, że na dzieciach świat się nie kończy. Miejmy swój świat, swoją przestrzeń, swoje sprawy. W ten sposób życie jest bardziej urozmaicone, a my same jesteśmy bardziej interesujące.

Tu pojawia się ciekawa kwestia. Czy zastanawiałaś się, co powiedziałby o Tobie twój partner gdyby miał Cię opisać? Co powiedziałby o Tobie tu i teraz, na tym etapie życia na jakim jesteś? Pewnie wiesz, co mógł powiedzieć, na początku Waszej znajomości. Czym go urzekłaś? Co go w Tobie zachwycało?

My kobiety często od razu widzimy w mężczyźnie, którego kochamy, ojca swoich dzieci. Ale oni chyba niekoniecznie od razu widzą w nas matki. Mężczyźni wolą jednak widzieć nas jako fajne babki – interesujące, nieco tajemnicze, pełne seksapilu, potrafiące dobrze się bawić, głośno śmiać i mające swoje zainteresowania kobiety. Czy którąś z tych cech z przeszłości przypisałby Tobie teraz Twój mąż/partner? Czy zostało coś z tych cech, które go do Ciebie przyciągnęły? Mam szczerą nadzieję, że opis nie zakończyłby sie jedynie na tym, że jesteś dobrą mamą…

ZDROWY EGOIZM I „ŻYCIE PO ŻYCIU”

Bycie mamą jest rolą ważną, to jasne. Ale nie jest naszym jedynym zadaniem. Warto o tym pamiętać, żeby się nie zatracić. Jak we wszystkich innych dziedzinach życia ważne jest, aby zachować zdrowy balans. Bądź super mamą dla swoich pociech, ale bądź też tą dziewczyną, którą byłaś zanim się pojawiły. Ze swoimi dawnymi pragnieniami, marzeniami i pasjami. To taki zdrowy egoizm. Zostawmy sobie, drogie mamy prawo i przestrzeń do bycia po prostu sobą.

Dzieci i tak prędzej czy później pójdą w swoją stronę. Na pewno trudno to sobie wyobrazić mając u boku noworodka czy kilkuletniego maluszka, ale tak właśnie będzie! Przyjdzie moment, że koledzy/ znajomi/ dziewczyna/ chłopak/ praca/ własna rodzina staną się dla nich ważniejsze niż Ty- mama. Zostaniesz TY– nadal mama, ale już bez dzieci do upilnowania, bez konieczności podwożenia i odbierania, już bez codziennej gonitwy by zapewnić im wszystko, czego potrzebują.

Będziesz to TY – kobieta.

I co Ci wtedy zostanie? Czy będziesz potrafiła się odnaleźć w takiej sytuacji? Warto pomysleć o tym zawczasu. Wychowując dzieci pamiętaj o sobie, o tym, że masz pełne prawo do wychodzenia z roli mamy. Dla własnego dobra. Większa jest wtedy szansa, że za te kilka/kilkanaście lat, pójście dzieci w swoją stronę będzie dla Ciebie oznaczać początek nowego, ekscytującego etapu życia, a nie koniec świata!   


Wszystkie zdjęcia w tym artykule pochodzą z unsplash.com.

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *