Zła matka?

Ucieczka. Chęć odetchnięcia od codzienności, od dziecka, od natłoku spraw, od ogarniania. Która mama nie zna tego uczucia, niech pierwsza rzuci kamieniem 😉

Czy mama, która wyjeżdża z koleżankami, jest złą mamą?

Czy mama, która włącza dziecku bajkę, a sama w tym czasie pije kawę na tarasie delektując się ciszą, jest złą mamą?

Czy samotna mama mieszkająca za granicą, która wysyła swoje dziecko na miesiąc do dziadków w Polsce jest złą mamą?

Czy być “dobrą” mamą to znaczy taką, która zawsze jest blisko swoich dzieci? Taką, która ugotuje, uprasuje, pocieszy, przytuli, pocałuje, doradzi, przypomni, podwiezie, dopilnuje i podmucha skaleczone kolanko?

Osobiście lubię być mamą, która to wszystko robi (no może poza prasowaniem ;)), ale…

Tak już mam, że od czasu do czasu potrzebuję się oddalić.

Wyjść z tej roli, pobyć sama, posłuchać swoich myśli, być ową oną – nie mamą, żoną, gospodynią… wstaw tutaj co tam tylko chcesz.

Pobyć tą osobną jednostką. Taką mną sprzed lat. Chociaż od czasu do czasu.

I wiem, że Ty też tego potrzebujesz.

Każda z nas tego potrzebuje. Każda!

Ucieczka (lub inaczej: chwila dla siebie)

Także jeśli ogarnia Cię poczucie przeciążenia, to ja znam pewne rozwiązanie.

Kiedy trafią Ci się chwile, że masz wszystkiego dosyć i wydaje Ci się, że nie udźwigniesz już dłużej tych matczynych obowiązków, to ODDAL SIĘ! Chociaż na moment.

– na kawę,

– na sesję głebokich oddechów na balkonie,

– pod prysznic,

– na zakupy,

– na spacer,

– do koleżanki,

– na babski weekend

Cokolwiek. Nie musi to być od razu wyjazd, czasem wystarczą drobnostki. Ale tych chwil dla siebie i ze sobą trzeba szukać. Czasem trzeba je życiu wykraść, bo jak my same o nie nie zadbamy, to nikt ich nam, ot tak, nie zapewni.

Lepiej zapobiegać niż leczyć

Tylko proszę – nie czekaj, aż będzie za późno. Zwykle bywa tak, że dajemy sobie przywolenie na odpoczynek, na zadbanie o siebie dopiero, kiedy wszystko już mamy ogarnięte (hmm.. czy taki stan w ogóle następuje???) albo kiedy życie nas już przygniecie tak, że nie dajemy rady funkcjonować.

 A o ile przyjemniej byłoby przeznaczyć chwilę dla siebie każdego dnia! Rozładowywać codzienne napięcia poprzez drobne przyjemności i chwilę zatrzymania się, zwolnienia.

Jak to mówią – lepiej zapobiegać niż leczyć. Zadbaj o siebie i swoje potrzeby, żebyś mogła z chęcią dbać o innych.

Ale uwaga! Chciałam podkreślić, że ja piszę tu o takich zwykłych matczynych momentach zmęczenia i chwilowego przeciążenia. Ucieczka nie zawsze jest jednak dobrym rozwiązaniem. Długotrwałe i wszechogarniające poczucie, że ta ucieczka to jedyna droga, jedyna możliwość uwolnienia się od problemów i zmagań, jest także jednym z objawów depresyjnych. Jeśli mimo podjęcia drobnych działań dbania o siebie, Twoje emocje i myśli nie zmieniają się, wciąż czujesz się przytłoczona, to najlepiej skonsultować się ze specjalistą.

Zapisz to sobie, bo zapomnisz

Jak pisałam wyżej – rozładowywanie codziennego napięcia i gaszenie pożarów zanim jeszcze na dobre wybuchną – to taki rodzaj emocjonalnej prewencji. Działajmy zanim będzie za późno. Wcale nie musimy testować granic własnej wytrzymałości.

Drobne “ucieczki” codziennie. Wiadomo, że w pędzącym dniu łatwo o tych chwilach dla siebie zapomnieć. Mnie też czasem zdarza się przypomnieć o sobie dopiero pod wieczór. Ale często też takie małe przyjemności wpisuję sobie po prostu na listę zdań na dany dzień. Stąd wziął sie też pomysł robienia list zad(b)ań, których przykłady możecie znaleźć na moim profilu na Instagramie (TU). Małe, drobne rzeczy, a jak bardzo poprawiające nastrój i podejście do życia! Mnóstwo tam przykładów mniejszych i większych ucieczek – i wszystkie sprawdzone!


Jeśli też tak masz, że czasem potrzebujesz uciec, to wiedz, że to nie świadczy o Tobie źle. To zupełnie normalne zjawisko. Czasami zbyt wielu ludzi wokół nas albo zbyt intensywny bieg zdarzeń sprawiają, że czujemy się przytłoczone. Pojawiająca się wtedy chęć ucieczki, wiąże się z ogromną potrzebą pobycia samej ze sobą. Poukładania myśli, wyciszenia, usłyszenia swojego głosu wewnętrznego. Wtedy wracamy (czy to z kawiarni czy spod prysznica 😉 ) z nową siłą i choć odrobiną dodatkowej energii do tego, by dalej dbać o innych.

Na zakończenie podrzucę Wam tu takie zdanie, które lubię i często wypowiadam, a które brzmi:

“CZASEM TRZEBA SIĘ ODDALIĆ, ŻEBY ZNÓW CHCIEĆ BYĆ BLISKO”

Coś w tym jest …


Wszystkie zdjęcia w tym artykule pochodzą z unsplash.com

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.