Ja – mama?

Mama, mamusia, matka. Takie to piękne słowo, budzące tyle emocji! Przeróżnych emocji. Kojarzące się z miłością, ciepłem, opieką, dobrocią. Ale też czasem wywołujące smutek, bo może jej już nie ma; złość, bo może relacja jest nie taka jak powinna; żal, bo może tej mamy komuś przez całe życie brakowało. Tyle w odniesieniu do naszych własnych mam.

A co ze mną jako mamą?

Czy pamiętasz, kiedy po raz pierwszy pojawiła Ci się w głowie ta myśl? Kiedy po raz pierwszy pomyślałaś o sobie jako o czyjejś mamie? Może marzyłaś o tej roli od czasu, kiedy byłaś nastolatką? A może ta myśl pojawiła się znacznie później – po skończeniu szkoły/ studiów/ kiedy zaczęłaś pracę i wkroczyłaś w dorosłe życie/ gdy spotkałaś tego jedynego? A może wizja bycia mamą dopadła Cię nagle, bez ostrzeżenia, po ujrzeniu dwóch kresek na teście ciążowym? A może nawet później, bo początkowo to jeszcze do Ciebie nie docierało?

Ja – mama!

Chyba tak jest, że w którymś momencie każda z nas (pod warunkiem, że w ogóle zakłada posiadanie dziecka) zaczyna snuć to wyobrażenie o sobie w nowej roli. Mamy w głowie różne przykłady matek ze swojego bliższego i dalszego otoczenia. Niektóre nam imponują swoją cierpliwością, zaradnością i niekończącymi się pokładami miłości. Inne trochę zniechęcają swoim ciągłym narzekaniem i traktowaniem dzieci jak przykry obowiązek. I wtedy się zaczyna. Gdzieś w tyle głowy pojawiają się myśli, że „ja to nigdy nie będę…”, „moje dziecko na pewno…”, „jak już będę miała swoje, to nie pozwolę, aby…” Haha! Ja wracając do swoich wyobrażeń sprzed dzieci, a będąc już mamą dwójki, a wkrótce trójki, mogę się tylko pośmiać, do czego i Was zachęcam!

Mama – ideał 🙂

  • Jak ta baba może tak traktować swoje dziecko? Żeby tak się odnosić do niczego niewinnego malucha?! Na pewno taka nie będę!” Oczywiście kocham swoje dzieci nad życie i staram się rozmawiać z nimi okazując im szacunek. Ale – jak każda mama – mam na swoim koncie takie momenty, kiedy to zmęczenie, przeciążenie, brak cierpliwości w połączeniu z chęcią dziecka do robienia wszystkiego na przekór, zrobiły ze mnie na chwilę taką włąśnie „babę”. Pocieszam się, że grunt to mieć swiadomość takich zachowań, umieć wyciągnąć z nich wnioski i przeprosić małego człowieka, jeśli przekroczyło się granicę.
  • Będę zawsze konsekwentna. Tak! konsekwencja to będzie moje drugie imię. Nie dam się naginać dziecku na: spanie w moim łóżku, kolejne ciasteczko, dłuższą niż zwykle bajkę, itd…” A potem przekonałam się, że dla własnego dobra/ dłuższego snu/chwili spokoju matka jest w stanie wiele odpuścić 😉 I choć nadal twierdzę, że konsekwencja jest bardzo istotnym punktem w wychowaniu dzieci, to jednak nauka odpuszczania od czasu do czasu, pozwoliła mi być o wiele spokojniejszą mamą!
  • Nie będę zachowywać się/ mówić jak własna matka.” A to też jest dobre! Nie żebym miała aż tak wiele do zarzucenia własnej mamie, ale pewnie każdy znajdzie takie teksty, powiedzonka czy zachowania swoich mam, które doprowadzały nas kiedyś do szału. I tak sobie obiecujemy, a potem pewnego dnia, znienacka słyszymy jak z naszych ust wyskoczyło właśnie coś w stylu: „no jeszcze jedna łyżka zupki, za zdrówko mamusi” albo uwielbiane przez wszytskie dzieciaki „bo za moich czasów…” 🙂
  • Dziecko to będzie takie dopełnienie naszego związku, wisienka na torcie naszej miłości„. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że owszem na pewno wspólne wychowywanie dziecka nas ubogaci i postawi przed nami nowe wyzwania, ale że przede wszystkim będzie to ogromna próba dla związku. Próba, z której niestety nie wszystkie pary wychodzą obronną ręką. Potrzeba wiele wzajemnego zrozumienia, cierpliwości, uważności, a przede wszystkim rozmów i przegadywania problemów, żeby relacja nie umarła śmiercią naturalną. Dobrze jest pamiętać, że tak naprawdę dzieci są z nami tylko „na chwilę”. Trzeba pielęgnować to, co było przed, żeby za te kilka/kilkanaście lat można było cieszyć się tym, co będzie po. Teraz już to wiem, ale przed pierwszą ciążą?
  • Naprawdę wiem wiele o macierzyństwie. Przeczytałam przecież te ulotki, kilka książek, poradników. To nie może być aż tak skomplikowane.” Otóż może! Życie pokazuje nam, że nic nie wiemy o macierzyństwie dopóki same nie zostaniemy mamami. Poradniki poradnikami, ale kiedy dochodzą emocje, huśtwaki nastroju i to obciążające poczucie odpowiedzialności za drugiego człowieka, wtedy wszystko wygląda trochę inaczej niż na kolorowych zdjęciach w książce czy artykule w internecie. Ot, życie!
  • „Skoro tak super sobie radzę z jednym, to na bank z dwójką też świetnie dam radę. W czym problem? Dlaczego mnie straszą?” – to akurat przekonanie nie sprzed dzieci, ale z czasów posiadania tylko jednego. A potem rzeczywistość pokazał mi, że mieć dziecko jedno, a dwoje, to jest jednak ogromna różnica! 🙂

Nie jesteś sama

Powyżej kilka zaledwie przykładów moich planów i zamiarów z czasu „przed”. A uwierzcie mi było ich dużo więcej.

Jeśli Twoje wyobrażenia o macierzyństwie z okresu przed dzieckiem/ dziećmi też różnią się nieco od tego, co jest teraz, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość! Możesz odetchnąć z ulgą – wszystkie tak mamy! Ktoś taki jak idealna matka zwyczajnie nie istnieje. Zanim staniemy się dla kogoś mamą, nasze wyobrażenie o byciu nią jest mocno przerysowane i bywa dalekie od realnego. To nie nasza wina. Wtedy jeszcze naiwnie myślimy, że to będzie bajka. A potem życie (i Twoje dziecko) po prostu wszystko weryfikuje. Nie oznacza to, że od razu musi być źle, ale jest nieco inaczej. Normalniej. Bliżej prawdy i autentyczności. Czasem wzloty, czasem upadki. Czasem uśmiech, czasem łzy… Być może tego nie przewidziałyśmy w naszym planie, ale to własnie jest prawdziwe życie.

A Ty jakie miałaś wyobrażenia o sobie samej jako mamie, zanim nią zostałaś? Przyznaj, były jakieś „nigdy, przenigdy…”, „ja na pewno…”, „w życiu nie będę…”?

———————————————————————————-

Wszystkie zdjęcia w tym artykule pochodzą z unsplash.com oraz pixabay.com.

Related Posts

2 thoughts on “Jaką mamą chciałaś być, zanim zostałaś mamą?

    1. Dziękuję za miły komentarz! Jestem zdania, że wiara siebie i wzmacnianie jej to część dbania o samą siebie, także jak najbardziej spodziewaj się tu artykułów w tym temacie! Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *